,,Bez menedżera ani rusz''08.03.2007, 13:40 - dodał Administrator
- Piotruś to moje oczko w głowie. Zawsze będę mu pomagał. Mało dziś jest tak poukładanych, kulturalnych, grzecznych i spokojnych młodych piłkarzy - nie szczędzi swemu podopiecznemu komplementów prezes Łady Biłgoraj, Mirosław Laskowski.Trener Marek Sadowski twierdzi, że te walory w życiu prywatnym są dla Piotra Fulary olbrzymią zaletą, ale przejawiane na boisku, są przeszkodą na drodze do klubu z wyższej ligi. Te cechy są w życiu pozytywne, zaś na boisku - wadą. Piłkarz po wyjściu na murawę powinien być trochę szalony, okazywać przebojowość, mieć siłę przebicia. Tymczasem Piotrek jest po prostu za spokojny. Nie okazuje tego, że chce mu się grać. Może i chce, ale nie daje tego po sobie poznać. Tylko nieliczni polscy piłkarze mogą poszczycić się mocnym i celnym uderzeniem z dystansu. Piotrek uderza na bramkę genialnie, ale zbyt rzadko to ''sprzedaje''. Nie wykorzystuje też swej znakomitej techniki - mówi o zawodniku trener Marek Sadowski. Znają się już ponad 10 lat. Często byli po przeciwnej stronie barykady. - Dał mi się we znaki. Grając w Unii Hrubieszów, strzelał dużo bramek zespołom, które prowadziłem. Powoływałem go do kadry województwa rocznika 1988. Zawsze chciałem go mieć u siebie w zespole - wspomina trener Łady. Przejście Piotrka z Unii do Łady nie było takie proste. Unia zażądała 50 tysięcy złotych, potem działacze z Hrubieszowa dwa razy obniżali cenę odstępnego, najpierw do 25 tysięcy, a później do 20. - To była kwota z księżyca. Nie miał 18 lat i podpisanego zawodowego kontraktu z Unią, więc zgodnie z cennikiem mogliśmy za niego dać nie więcej niż 5 ''kół''. Nie chciałem, żeby byli pokrzywdzeni, więc dodatkowo zaproponowałem im procenty od ewentualnego transferu w przyszłości do wyższej ligi. Nie chcieli. To był ich błąd. Liczyli na to, że od razu wezmą za niego duże pieniądze. A trzeba było cierpliwie poczekać. Piotrek ma ''papiery'' na grę w wyższej lidze. I wcześniej czy później tam trafi - tłumaczy szkoleniowiec Łady. Był już na testach w Bełchatowie, Grodzisku Wielkopolskim i Łęcznej. Ale najwyraźniej za słabo rozpychał się łokciami, bo - jak stwierdziło kilku szkoleniowców - nie był gorszy od innych testowanych zawodników, tylko ''zbyt cichy i za mało przebojowy''. - Polską piłką rządzą menedżerowie. Bez nich trudno gdzieś się załapać, chyba że jest się wybitnie uzdolnionym piłkarzem, o którego kluby walczą. Gdyby Piotrek okazywał na boisku to, co ma najlepszego, trenerzy walczyliby o niego - twierdzi trener Sadowski. - Trener mi mówił, że mam predyspozycje do gry w wyższej lidze. Że muszę tego bardzo chcieć, to coś osiągnę. Zgadzam się z trenerem, że potrzebny mi menedżer, który mnie wypromuje. Nie odstawałem od zawodników przymierzanych do I ligi. Ale się nie załapałem - mówi Piotr Fulara. Przekonuje, że w najbliższym czasie nie chce już zmieniać barw klubowych. Bez problemów zaaklimatyzował się w Biłgoraju i od razu stał się mocnym punktem Łady, co nie udało się drugiemu z utalentowanych wychowanków Unii, Rafałowi Oleszczukowi. - A może za pół roku awansuję do wyższej ligi z Ładą? Wierzę w to, bo mamy dobrych piłkarzy, w zespole panuje świetna atmosfera, a klub jest poukładany. Całe miasto jest zaangażowane - twierdzi lewoskrzydłowy Łady. Jak cenny dla Łady jest Piotr Fulara, można się było ostatnio przekonać chociażby podczas turnieju halowego o mistrzostwo okręgu. - Widać, że nam go brakuje w składzie. Z nim moglibyśmy powalczyć nawet o finał, bez niego nie byliśmy w stanie wyjść z grupy - narzekał w trakcie zawodów trener Ireneusz Zarczuk. Piotrek zmagał się wtedy z urazem kolana. Prezes Mirosław Laskowski robił wszystko co w jego mocy, biegał od lekarza do lekarza, by jak najszybciej zawodnik doszedł do pełni zdrowia. - Czuję, że prezes darzy mnie szczególnym sentymentem. Ale na pewno nie zaniedbuje innych piłkarzy - twierdzi Piotr Fulara. Autor: Marek Sztochel Źródło: Kronika Tygodnia
|