Podziału u nas nie ma24.01.2007, 17:26 - dodał Administrator
Rozmowa z Arturem Kukiełką obrońcą Łady.Wiosną ubiegłego roku Łada straciła tylko dwa punkty, w zremisowanym 0:0 meczu ze Spartakusem Szarowola. Ale ty często schodziłeś z boiska z opuszczoną głową. - W rundzie wiosennej zaliczyłem kilka dobrych meczów, ale nie brakowało też słabszych występów. Trudno mi wyjaśnić, dlaczego miałem takie wahania formy. Przypuszczam, że z powodu dużych zaległości z okresu przygotowawczego, w którym nie mogłem należycie pracować z drużyną ze względu na studia. Miałem w tamtym okresie dużo zjazdów i innych obowiązków. Jesienią byłeś już bardzo mocnym punktem Łady. W rankingu ''Kroniki Tygodnia'' zająłeś drugie miejsce spośród piłkarzy, grających w czwartoligowych klubach z Zamojszczyzny. Byłeś także drugi w klasyfikacji ''Lubelskiego Sportu Expressu'' na najlepszego piłkarza całej IV ligi. W obu rankingach przegrałeś tylko z klubowym kolegą, partnerem na środku obrony, Siergiejem Sawczukiem. - W końcu dziennikarze docenili obrońców. To bardzo miłe. Zwykle największe laury zbierają napastnicy, a na ich dokonania pracuje cały zespół. Teraz było odwrotnie. U nas gra obronna zaczyna się od napastników. Całą drużyna ma zadania defensywne, także cała drużyna atakuje. Z okręgówki wynieśliśmy sporo doświadczenia. Zgraliśmy się. I jak już ''zapaliło'', to nie straciliśmy bramki w dwunastu meczach z kolei. Staliśmy się mocni psychicznie, a to znacznie ułatwiało grę. Przyznasz, że mając za plecami takiego bramkarza jak Nikołaj Fokin, czuliście się pewniej. - Obrońcy nie są tak sparaliżowani, gdy w drużynie gra doświadczony bramkarz o dużych umiejętnościach, mocny psychicznie. Było kilka sytuacji, w których Fokin objawił swój kunszt bramkarski. Dwa razy wyszli z nim sam na sam napastnicy Victorii Parczew. Kola nie spanikował. Cierpliwie wyczekał do końca. I wyszedł z opresji obronną ręką. Czasami niepotrzebnie grał na czas. I dostał za to dwie żółte kartki. Ale pół świata bramkarzy opóźnia grę, mając w świadomości to, że nawet pięć sekund zwłoki pozwoli drużynie odetchnąć. Po rundzie jesiennej pojawiły się odmienne opinie na temat przewagi rezerw Górnika na Ładą. Jedni uważają, że jest zbyt duża. A inni mówią, że naszpikowany pierwszoligowcami Górnik powinien wygrać wysoko wszystkie spotkania, zaś Ładę ograć nie 1:0, a różnicą pięciu-sześciu goli. - Mamy dziesięć punktów mniej niż Górnik. Analizując nasze mecze można dojść do wniosku, że ta przewaga mogła być mniejsza lub większa o pięć-siedem punktów. Najważniejsze jest to, że w całej rundzie straciliśmy tylko 12 punktów. Musimy skupiać się na naszych dokonaniach, a nie patrzeć na Górnika. Mamy w dorobku 33 ''oczka''. To bardzo dobry wynik. W Łęcznej nie musieliśmy przegrać. Mieliśmy więcej okazji do zdobycia bramek niż Górnik. To świadczy o sile naszego zespołu. Liczycie na karną degradację Górnika z I do III ligi, na rezygnację z awansu lub rozwiązanie zespołu rezerw po sezonie, czy spróbujecie prześcignąć łęcznian w tabeli? - Musimy utrzymać dobrą dyspozycję z jesieni i dalej się rozwijać. W naszej grze jest jeszcze dużo mankamentów, które musimy wyeliminować. Będziemy grać ''swoje'', nie bacząc na losy Górnika. Liczymy na to, że uda nam się odrobić stratę punktową. Po pięciu pierwszych kolejkach, w których mamy bardzo trudnych rywali, wiele się wyjaśni. To dobrze, że działacze pożegnali się z Michałem Furlepą? - Nie wiem, z jakich powodów doszło między nimi do konfliktu. Uważam jednak, że Michał powinien pozostać w drużynie. Obie zwaśnione strony powinny ustąpić, podać sobie dłoń, bo odejście Michała to spora strata. W końcu był jedynym w Ładzie piłkarzem, nie licząc wchodzących z ławki juniorów, rodem z Biłgoraja. Miał chwilową obniżkę formy, ale nawet najlepsi na świecie czasem zagrają poniżej swych możliwości. Człowiek grający w takim klubie jak Łada nie może żyć tylko piłką. Ma inne obowiązki. I musi ich pilnować, bo z gry w IV lidze kokosów nie ma. Czasami te obowiązki źle wpływają na dyspozycję piłkarza. Nie każdy o tym pamięta. Nie każdy także pamięta o tym, że Michał był jednym z najlepszych piłkarzy w okręgówce, a i w IV lidze rozegrał kilka świetnych meczów. Michał głośno sprzeciwiał się wystawianiu do składu przez trenera Marka Sadowskiego młodych piłkarzy z Lublina. A ty, co o tym sądzisz? - U nas nie ma podziału na Biłgoraj i Lublin. Wszyscy są dobrymi kumplami na boisku i poza nim. Jeśli ktoś jest dobrym piłkarzem, to bez względu na pochodzenie wywalczy sobie miejsce w składzie. Trener zawsze wystawiał do gry tych, którzy w danym dniu byli w najlepszej dyspozycji. W Janowie Lubelskim bardzo dobrze zagrali Artur Łukasik i Oskar Blacha. A w innych spotkaniach świetnie spisywali Radek Muszyński i Michał Popajewski. Każdy z nich wnosi do zespołu coś pozytywnego. Dlaczego odmówiłeś Hetmanowi Zamość? - Wolę nie odpowiadać na to pytanie. Nie chcę, by ktoś z Zamościa źle odebrał prawdę. Inna sprawa, że konkretnej oferty z Hetmana nie miałem. Zadzwonił do mnie trener Zbigniew Pająk. Ale nie byłem zainteresowany. Chcę grać w Ładzie jak najlepiej i awansować z nią do III ligi. Mam 23 lata, więc może jeszcze kiedyś jakiś klub z wyższej ligi zechce mnie pozyskać. Może będzie to Hetman? Autor: Marek Sztochel Źródło: Kronika Tygodnia
|