Archiwum newsĂłw 13.03.2004-10.11.2008

Powrócili z piekła

06.09.2006, 13:54 - dodał Flower
Po efektownej wygranej ze Stalą Kraśnik, piłkarze Łady „wracają do gry”. – Teraz powinniśmy nabrać pewności siebie – mówi Marek Sadowski, szkoleniowiec beniaminka, któremu nadal przyświeca jeden cel: awans do III ligi.
Jeszcze przed inauguracją sezonu marzenia działaczy z Biłgoraja niektórzy traktowali z przymrużeniem oka. Akcje Łady jednak stały bardzo wysoko. Beniaminek uznawany był za czarnego konia, ale o pierwszych meczach piłkarze „niebiesko-biach” chcieliby jak najszybciej zapomnieć. – Po powrocie z piekła, jakim była „okręgówka”, kibice oczekiwali efektownego startu. Mieliśmy jednak pecha. Po pierwszych trzech spotkaniach na twarzach moich zawodników pojawiło się zwątpienie, podłamanie – nie ukrywa trener Łady. Meczem o wszystko miało być starcie ze Stalą Kraśnik. I było. Gospodarze w zadziwiająco łatwy sposób zneutralizowali zespół, który nie dość, że legitymował się kompletem zwycięstw, to miał jedną z najlepszych formacji obronnych w lidze. Tym razem role się odwróciły, gdyż kierowana przez Siergieja Sawczuka defensywa zagrała bezbłędnie. Agresywna postawa przyniosła oczekiwane efekty.
Efekty, które doprowadziły miejscowych kibiców wręcz do euforii. Wypełniony niemal po brzegi stadion Łady, to kolejny pozytywny aspekt gry podopiecznych trenera Sadowskiego w IV lidze. – Faktycznie mamy dla kogo grać. Widać, że w Biłgoraju jest wielkie zapotrzebowanie na futbol – dodaje trener. Jest również wielka rywalizacja z Zamościem, którą dało się odczuć podczas meczu ze Stalą. – Zanim tu trafiłem, nie zdawałem sobie sprawy, że animozje i szowinistyczne naleciałości są aż tak wielkie – dziwi się Marek Sadowski. Z pewnością będą się one nasilały wraz z lepsza postawą Łady. A patrząc na rozkład jazdy, beniaminek powinien mieć teraz z górki. – Teoretycznie tak, jednak pod warunkiem, że będziemy mieli gdzie... trenować – mówi trener i dodaje: Brak obiektu, to nasza największa bolączka. W Biłgoraju nie ma równego boiska poza obiektem OSiR. Pozostaje więc mieć nadzieje, że kierownictwo ośrodka pozwoli nam przynajmniej raz w tygodniu skorzystać z obiektu.
Mimo wszystko wydaje się, że trener Sadowski dysponuje składem piłkarzy, którzy w każdych warunkach są w stanie przygotować się do meczu. – Pod warunkiem że nie będę im za bardzo przeszkadzał – żartuje szkoleniowiec.

Autor: Marcin Prażmowski
Źródło: Dziennik Wschodni

[wróć do newsów]


Info

Skomentuj newsa na forum

Powered by PsNews