Archiwum newsĂłw 13.03.2004-10.11.2008

,, Oczy mam dookoła głowy ''

22.03.2006, 16:29 - dodał Administrator
W jakich okolicznościach trafiłeś z klasy A do trzecioligowej Łady Biłgoraj?
- Gdy miałem 17 lat, grałem na pozycji ostatniego obrońcy w zespole seniorów Aleksandrii. W trakcie letniej przerwy w rozgrywkach wziąłem udział w kilku sparingach Łady. Kilka miesięcy później ówczesny prezes Łady, Krzysztof Kozyra, zobaczył mnie w Tereszpolu podczas meczu Aleksandrii z Orłem. I od zimy regularne trenowałem z Ładą. Zostałem wypożyczony na rok, a potem działacze Łady załatwili transfer definitywny. Później na rok wróciłem do Aleksandrii. Zagrałem w pamiętnym finale okręgowego Pucharu Polski przeciwko Ładzie. Przegraliśmy na własnym boisku 1:5, ja strzeliłem honorowego gola dla Aleksandrii.

Zaczynałeś w Ładzie jako trzecioligowiec. Teraz grasz w okręgówce. Czy nie uważasz, że Twoja kariera obrała bieg wsteczny?
- Tak tylko się wydaje. W rzeczywistości cały czas się rozwijam, choć teraz przyszło mi grać w piątej lidze. W Biłgoraju powstała bardzo dobra drużyna. Gramy równo, świetnie taktycznie, znakomicie się rozumiemy i uzupełniamy na boisku. Trener Marek Sadowski prowadzi świetnie zajęcia. Jeśli stabilna sytuacja finansowa utrzyma się, to już niedługo znów będę grał z Ładą w trzeciej lidze.

Przed sezonem krążyły słuchy, że wracasz do Aleksandrii.
- Przymierzałem się do powrotu do Aleksandrowa, bo po spadku do okręgówki w Ładzie była niejasna sytuacja. Na szczęście wszystko się ustabilizowało w klubie z Biłgoraja. Działacze Łady zaoferowali atrakcyjniejsze warunki. Gdybym wrócił do Aleksandrii, wtedy mógłbym mówić o kroku w tył.

Twoi koledzy z zespołu mówią, że jesteś najbardziej niedocenianym piłkarzem Łady.
- O popularność piłkarza trzeba pytać kibiców. Nie tacy zawodnicy jak ja są niedoceniani. Najważniejsze, żeby piłkarz wykonywał dobrze swoją robotę. Mam obowiązek nie dopuścić do utraty gola, bez względu na to, czy prowadzimy 1:0 czy 8:0. A jeśli uda mi się wyprowadzić jakąś składną akcję lub strzelić gola, to mogę wtedy cieszyć się podwójnie.

Obrońcy przeciwnych zespołów drżą, gdy wbiegasz w ich pole karne.
- Swego czasu trener Siergiej Gacenko wystawiał mnie w ataku. Mam 190 cm wzrostu. Tak rosłemu zawodnikowi, a przede wszystkim obrońcy łatwo grać pod bramką rywala. Mogę bez problemów zastawić się z piłką, długo się przy niej utrzymać. Z racji warunków fizycznych mam bardzo silne uderzenie, w miarę dobrze gram głową. Ponadto mamy znakomicie opracowane stałe fragmenty gry.

Łada przegrała w lidze tylko z Aleksandrią, ale z tego powodu chyba nie rozpaczałeś?
- Przed sezonem żartowałem, że jeśli mamy z kimś przegrać, to tylko z Aleksandrią. To specyficzny zespół, bardzo nieobliczalny, zdolny spłatać psikusa najsilniejszym.

A ten mecz w waszym wykonaniu był ''czysty''?
- Oczywiście. Nie było żadnej mowy o oddawaniu punktów.

Którego napastnika z okręgówki obawiasz się najbardziej?
- Groźnych napastników jest wielu. Żadnego nie można lekceważyć. Nawet z pozoru słabszy napastnik może strzelić bramkę, jeśli da mu się choć trochę swobody. Musimy być cały czas skoncentrowani, mieć oczy dookoła głowy, dużo sobie podpowiadać i asekurować się. Już dziś obrona Łady gra na czwartoligowym poziomie, ale nie możemy zadowalać się tym, co jest, tylko musimy czynić postępy.

Autor: Marek Sztochel
Źródło: Kronika Tygodnia

[wróć do newsów]


Info

Skomentuj newsa na forum

Powered by PsNews