Wywiad z Ernestem Chomiczem13.01.2006, 17:49 - dodał Administrator
Trener Łady, Marek Sadowski, działacze i kibice mówili ostatnio o powrocie Ernesta Chomicza do Biłgoraja. Nawet na pierwszym w tym roku meczu z Olendrem Sól, garstka biłgorajskich kibiców zastanawiała się czy wychowanek Łady, któremu ze Stalą Kraśnik umowa wygasła po rundzie jesiennej, wróci do Biłgoraja, czy nie. Przygotowania do piłkarskiej wiosny dopiero się rozpoczynają, a Ernest Chomicz powoli rozwiewa wszelkie wątpliwości.- Po twoim odejściu głosy kibiców się podzieliły. Jedni uważali, że dobrze że odszedłeś, inni mówili, że takiego pomocnika dawno w Ładzie nie było i pewnie szybko się nie pojawi. - Nie słyszałem osobiście głosów kibiców. Kto chodził na mecze widział jak grałem, jak prezentowałem się na boisku. Teraz gram w Kraśniku i też na pewno głosy są podzielone. Jedni są bardziej ze mnie zadowoleni, inni mniej. - Wydawałoby się, że ostatnim meczem przeciwko Ładzie pokazałeś na co cię stać. - Nie chodziło tylko o ten jeden mecz. Gram dla Stali od półtorej roku. Jeżeli ktoś się interesuje piłką i śledzi tą czwartą ligę, to wie jaką rolę odgrywam w Stali Kraśnik. Gram tam ponad sezon i w każdym meczu chcę udowadniać swoją przydatność. Specjalnie na Ładę się nie nastawiałem. - Mówiłeś wcześniej, że przejście do Stali to dobra decyzja. Nie żałujesz tego do dzisiaj ? - Myślę, że zrobiłem bardzo dobrze. Trafiłem do dobrej drużyny. Zostałem ciepło przyjęty, dobrze się rozumiemy z chłopakami na boisku. - Teraz jesteś wolnym zawodnikiem. - Tak. Mam kartę w ręku. Działacze z Kraśnika wiążą ze mną najbliższe przyszłości i namawiają mnie do podpisania półtorarocznego kontraktu. - Po odejściu trzech podstawowych zawodników, Stal jesienią spisywała się zaskakująco dobrze. - W dużej mierze jest to zasługa trenera, który potrafi odpowiednio zmotywować zawodników. Dwóch młodych wskoczyło do składu i wcale nie odbiegali formą od tych których zabrakło. Było kilka roszad w ustawieniu. Ja akurat przeszedłem na środek pomocy i zajmowałem się rozgrywaniem piłki. - Piotrem Kusztykiewiczem interesuje się Stal Stalowa Wola, o tobie ciągle się mówi w Biłgoraju. To prawda, że obydwaj nie związaliście się umową z kraśnicką Stalą ? - W tej chwili ani ja, ani Piotrek nie mamy żadnych umów. Co będzie dalej, wiele zależy od działaczy. Szkoda odejścia Marcina Dziewulskiego, ale otrzymał propozycję z Avii Świdnik i nie ma co się dziwić. Otrzymał propozycję gry w lepszej drużynie, za lepsze pieniądze. Nie ma się co dziwić. Niech się rozwija. - W Kraśniku były ostatnio zmiany. Na lepsze, czy na gorsze ? - Czas pokaże. Weszli do zarządu ludzie, którzy swoimi osobami coś reprezentują. Jest poseł, jest wiceburmistrz, dyrektor szkoły, który grał w piłkę. Myślę, że ci ludzie będą chcieli coś zrobić z piłką nożną w Kraśniku i wrócić do trzeciej ligi. - W Biłgoraju nie tylko kibice, ale również trener mówił, że ciebie i Piotra Bibułka bardzo chciałby mieć. - Rozmawiałem i z trenerem i działaczami Łady. Prawdopodobnie jednak zostanę w Kraśniku. - Brałeś pod uwagę powrót do Łady już wiosną ? - Nie wykluczałem tego. Wyraziłem zainteresowanie powrotem do Biłgoraja, ale jak przyszło do konkretnych rozmów, nie doszliśmy do porozumienia. - Co musieliby spełnić przedstawiciele Łady, żeby przekonać cię do powrotu ? - Myślę, że realia piątej i czwartej ligi, różnią się znacząco. Może działacze Łady nie znali realiów zespołu z czołówki czwartej ligi i może się przestraszyli tych rozmów. - W Kraśniku chcą podpisać z tobą umowę na półtora roku. Jeżeli wróciłbyś do Łady, to na ile chciałbyś się związać z BKS-em ? - Nie wiem czy jest sens dalej o tym mówić, bo praktycznie jest już pewne to, że zostanę w Kraśniku. Umowy nie podpisałem, więc nie mogę powiedzieć że na pewno. Warunki umowy zaakceptowałem i swoją najbliższą przyszłość, może nawet półtoraroczną przyszłość wiążę więc ze Stalą. - A później ? - Później zobaczymy gdzie będzie grała Stal, czy w czwartej lidze, czy może w trzeciej. Autor: Piotr Gontarz Źródło: Nowa Gazeta Biłgorajska
|