Zwolnić Blokadę22.07.2004, 22:13 - dodał sdf
Do zespołu Łady Biłgoraj wszedł przebojem. W każdym z trzech pierwszych meczów sezonu zdobył bramkę, chociaż dwa miesiące wcześniej biegał po klepiskach w klasie A, grając we Włókniarzu Frampol. Jesienią jeszcze trzy razy cieszył się ze strzelenia gola, wiosną zaś ani razu nie umieścił piłki w siatce.- Może przycisnęła mnie jakaś blokada? Na prawdę nie wiem, co się stało, że w rundzie wiosennej grałem słabo. Nie dokonałem jeszcze analizy sezonu. Dostrzegam jednak, że brakowało mi zdecydowania pod bramką rywali. Na partnerów nie mogłem narzekać. Z Irkiem Zarczukiem, Michałem Furlepą i Ernestem Chomiczem świetnie mi się współpracowało. Raczej nie spocząłem na laurach. Jak każdy napastnik chciałem strzelać kolejne gole - wyjaśnia Marek Pyda. Trzeba jednak szczerze przyznać, że napastnikowi Łady jesienią sprzyjało szczęście, którego zabrakło w rundzie rewanżowej. - Przejście z Włókniarza do Łady było dużym przeskokiem. W czwartej lidze gra się zupełnie inny futbol niż w klasie A. Na pewno byłem podbudowany tym, że wcześniej grałem przeciwko słabym zespołom, a nagle przyszło mi rywalizować nawet z byłymi drugoligowcami, stąd grałem z większym zapałem. Jednak to prawda, że kilka bramek zdobyłem dość szczęśliwie - mówi piłkarz. W końcówce sezonu coraz częściej zamiast Marka Pydy w ataku Łady, obok Ireneusza Zarczuka, pojawiał się Rafał Polak, który zapewne w nadchodzącym sezonie będzie miał pewne miejsce w składzie. Czy Marek Pyda na dłużej usiądzie na ławie? - Teraz będzie mi bardzo trudno wywalczyć miejsce w składzie, bo ukończyłem wiek młodzieżowca i będę traktowany jako ''dorosły'' piłkarz. Rafał może nadal grać jako młodzieżowiec. Ja o podstawową jedenastkę będę musiał rywalizować. Postaram się, żeby było lepiej niż wiosną. Wiele jednak zależy od tego, czy postawi na mnie szkoleniowiec - uważa Marek Pyda. źródło:Kronika Tygodnia
|