Łada i Hetman stoją na zakazie29.12.2007, 09:54 - dodał Flower
Transferowa karuzela w Zamościu i Biłgoraju zamiast rozkręcać się w najlepsze, hamuje ze zgrzytem.Trenerzy Marek Sadowski i Przemysław Cecherz muszą odłożyć prace nad wzmocnieniem swoich drużyn. Wydział Dyscypliny LZPN obłożył piłkarskie wizytówki Zamojszczyzny zakazem dokonywania transferów. Biłgorajan na cenzurowane "wpakował” Marcin Kubiak, występujący obecnie w Avii Świdnik. "Biało-niebiescy” otrzymali od Lubelskiego Związku Piłki Nożnej zakaz przeprowadzania transferów, dopóki nie uregulują wobec byłego defensora zaległości finansowych. - Suma, której za pośrednictwem związku domaga się zawodnik, to jeszcze czwartoligowa zaszłość, a dokładniej... premia za występy w niższej klasie. Połowa kwoty została już wypłacona. Reszta nieznacznie przekracza tysiąc złotych. Z tego co wiem, reszta powinna zostać uregulowana w najbliższych dniach - mówi trener Łady Marek Sadowski. Co ciekawe, okazuje się, że choć o związkową interwencję mogliby wnosić wszyscy piłkarze broniący barw czwartoligowej wówczas Łady, to hamulec ręczny, jako jedyny, zdecydował się zacisnąć Marcin Kubiak. - Piłkarz złożył stosowne pismo. Zdecydowaliśmy się zastosować wobec dłużnika środek zapobiegawczy w postaci zakazu transferów. Sankcja zostanie cofnięta w momencie ustania przyczyny - informuje w imieniu Wydziału Dyscypliny LZPN Andrzej Kuśmierczyk. Znacznie ciekawszy od biłgorajskiego jest przypadek zamojski. - Zakaz transferów? Nic o tym nie wiem. Zupełnie nic nie słyszałem. Spokojnie pracuję nad sprowadzeniem do nas nowych zawodników - robi wielkie oczy Jerzy Ślusarczyk, pełniący obowiązki prezesa KS Hetman. - A mnie z kolei dziwi zdziwienie działaczy z Zamościa. Przecież klub został poinformowany o obłożeniu sankcją. Mogą pracować nad przeprowadzeniem wzmocnień. Czemu nie. Ale my nie potwierdzimy do gry w Zamościu żadnego zawodnika. Oczywiście, dopóki zobowiązania nie zostaną uregulowane - zastrzega Andrzej Kuśmierczyk. Jakie zobowiązania? Te, w które swój klub wpędzili ci kibice z ul. Królowej Jadwigi, którzy zdecydowali się rozkręcić rozróbę w meczu derbowym w Łęcznej. - Dla związku sytuacja jest wręcz trywialna, a roszczenia, o które wystąpił Górnik Łęczna, jak najbardziej zasadne. Hetman wziął odpowiedzialność za zachowanie swoich kibiców, których przyjazd do Łęcznej, na marginesie, zorganizował. Hetman podpisał z łęczyńskim Górnikiem stosowne umowy, musi więc ponieść koszty zniszczeń dokonanych przez swoich fanów - wyjaśniają w Wydziale Dyscypliny LZPN. - W takim razie muszę porozmawiać ze swoimi kibicami - odparł poinformowany przez nas o fakcie głównodowodzący zamojskiego trzecioligowca. Źródło: Dziennik Wschodni
|