,, Nie nosimy już głowy między kolanami ''23.10.2007, 21:34 - dodał Administrator
Rozmowa Pawła Balcerka (Lubelski Sport Express) z trenerem Markiem Sadowskim.Mieliście zdobyć dziewięć punktów w pięciu meczach i już po trzech udało się to zrealizować. Może drużynie trzeba częściej stawiać ultimatum. - Nie sądzę, że zdobyliśmy te punkty przez ultimatum. Zaczęliśmy po prostu grać bardziej rozsądnie. Symptomy lepszej gry były już we wcześniejszych meczach. Wrócił do nas Grzegorz Poleszak na trzy spotkania i polepszyła się jakość gry. To było duże wzmocnienie dla nas. Po drugiej wygranej uwierzyliśmy, że możemy regularnie zwyciężać. Zespół się odblokował? - Odblokował: to po pierwsze. Po drugie – na początku nie mieliśmy szczęścia. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale nic nie chciało wpaść do bramki. Teraz jest odwrotnie, rywale nie strzelili przecież karnego. Ze Stalą mieliśmy trzy sytuacje i dwie z nich wykorzystaliśmy. Założyliśmy sobie, że tak to może wyglądać, bo postawiliśmy na defensywę. Chwała zawodnikom, że w meczu na remis, udało się nam zwyciężyć. Tylko to się zmieniło po spotkaniu z KSZO, które przegraliście 1:4? - Teraz wierzymy, że z każdym jesteśmy w stanie zwyciężyć. Kiedyś wychodziliśmy na mecz z głową w kolanach, teraz przegrywając wciąż wierzymy w trzy punkty. Gramy co prawda brzydziej, ale przynajmniej skutecznie. Wszyscy uczyliśmy i nadal uczymy się trzeciej ligi. Sam popełniłem trochę błędów, ale razem z zawodnikami wyciągnęliśmy wnioski. Nie popełniamy już kardynalnych pomyłek w obronie. Wiedziałem, że ci chłopcy potrafią grać w piłkę, ale byli spięci. Ja także wywierałem na nich presję. Ultimatum może być wypełnione z nadwyżką, bowiem czeka was jeszcze mecz z Wisłoką u siebie, która jest waszym sąsiadem w tabeli i derby z Hetmanem. - Nie podchodziliśmy do tego ultimatum, że jak nam nie wyjdzie, to będzie koniec świata. Od trzech tygodni trenujemy jednak na dobrym boisku i może to ma wpływ na naszą grę? Możemy przygotowywać się do spotkań jak chcemy. Bez ultimatum też chcielibyśmy wygrywać i mam nadzieję, że jeszcze tak będzie w tej rundzie. Jak widzę, jak się cieszą moi zawodnicy, to serce się raduje. Wygraliście ze Stalą, mimo że osłabień nie brakowało. - Zabrakło Grześka Poleszaka, który ma znów złamaną rękę, a Adrian Sadowski pauzował za kartki. Z kolei Ernest Chomicz przyniósł zwolnienie lekarskie i zdecydował, że nie siądzie na ławce rezerwowych. Wiem, że myśli o odejściu, ja nie będę go zmuszał do gry. W rundzie jesiennej, nie pomógł nam na tyle, jak na niego liczyliśmy. Z koleji Sebastian Skrzypek nie zagrał od początku, bo chorował. W następnym spotkaniu powinniśmy wystąpić w optymalnym składzie. Przed wami dwa tygodnie przerwy, jak je wykorzystacie? - Chcemy się zregenerować. W środę zagramy z Hetmanem w Pucharze Polski, potem będziemy chcieli odpocząć. Mam w końcu tylko czternastu zawodników. Spokój przyniósł efekt, bo teraz już chyba nikt nie mówi o zmianie trenera? - Docierały do mnie takie informacje, a nikt nie lubi być krytykowany. Nie martwiłem się o posadę, wiedziałem, że stać mój zespół na wygrane. Coraz bliżej końca rundy. Ma pan już jakieś wzmocnienia na oku? - Nie wiem co zarządy klubu zdecyduje po rundzie jesiennej, ale chciałbym wzmocnić ekipę, bo jest nas mało, a jeszcze zimą odejdzie Bizun, który jest tylko wypożyczony. Ale już jeden dobry bramkarz wydzwania do mnie. Chciałbym co najmniej po jednym zawodniku do każdej formacji. Nie muszą to być piłkarze wybitni, ale którzy chcą oddać serce na boisku. Rozmawiał: Paweł Balcerek Źródło: Lubelski Sport Express
|