Ireneusz Zarczuk: Kibice Łady są wspaniali15.08.2007, 22:21 - dodał Flower
Zmianę dokonaną w 69 minucie można określić mianem „wejścia smoka”. Ireneusz Zarczuk wywalczył rzut karny i strzelił zwycięską bramkę dla Łady. Oto, co po meczu z Górnikiem Wieliczka powiedział bohater tego spotkania:- Miło się będzie wracać do Biłgoraja po zwycięstwie w Wieliczce. - Tak i to bardzo, bo jechaliśmy tutaj skazani na porażkę. Podczas obozu w Dębicy, gdzie przebywaliśmy w tym samym czasie, co nasz dzisiejszy rywal, osoby związane z Górnikiem twierdziły, że będziemy w III lidze chłopcami do bicia. Bardzo nas to zmobilizowało i dziś pokazaliśmy, że Łada nie będzie dostarczycielem punktów. Na inaugurację z Sandecją zjadła nas trochę trema, ale powoli dochodzimy do siebie i liczymy na kolejne zwycięstwa. - Pana wejście na boisko odmieniło obraz gry. Potwierdził Pan niejako opinię trenera Górnika Roberta Kasperczyka, który w wywiadzie dla jednej z krakowskich gazet określił Ireneusza Zarczuka mianem „ gwiazdy na skalę całej III ligi, a nie tylko Łady Biłgoraj”. - Dziękuję trenerowi Górnika za tak miłe słowa. Podjąłem z naszym trenerem decyzję, że wchodzę na plac gry na własną odpowiedzialność. Na obozie przedsezonowym naderwałem mięsień dwugłowy. Zagrałem tak przez 90 minut z Sandecją, myślałem, że dziś też dam radę, ale na rozgrzewce uraz się odnowił i nie dałbym rady grać pełnych 90 minut. Bałem się nawet, że wcale nie wejdę na boisko. Wynik jednak był taki a nie inny, więc chwała trenerowi, że wpuścił mnie do gry. - Jak wyglądała sytuacja, po której dostaliście rzut karny? - Był to mój pierwszy kontakt z piłką w czasie akcji. Byłem w polu karnym, miałem metr do piłki i chciałem oddawać strzał. W tym momencie obrońca Górnika podciął mi drugą nogę i upadłem. Nie szedłem na karnego, bo każdy napastnik będąc 5 metrów przed bramką chce oddać strzał. Ja również chciałem strzelać. Czy z tego padłby gol czy nie to inna sprawa. Zostałem jednak sfaulowany i sędzia podyktował karnego. - Druga sytuacja, po której zdobył Pan bramkę była dużo cięższa. - Tak, ale to wynikało z mojego błędu, bo źle przyjąłem piłkę, która mi odskoczyła. W takim wypadku nie pozostawało nic innego jak oddanie mocnego strzału w światło bramki. Ponieważ już trochę gram w piłkę, wiem, że najtrudniejsze dla bramkarza są uderzenia pod poprzeczkę. Taki strzał oddałem, futbolówka zatrzepotała w siatce. Bardzo się z tego cieszę. - Jakie cele stawiacie sobie na nowy sezon? - Przede wszystkim cieszymy się, że możemy grać w III lidze. Jeszcze dwa lata temu Łada tułała się po boiskach V – ligowych. Najwyższe słowa uznania należą się tutaj prezesowi Laskowskiemu, że wraz z grupą osób podjął się reaktywacji piłki nożnej w Biłgoraju. Chcemy grać jak najlepiej, by sprawiać satysfakcję sobie i kibicom, których na inaugurację w Biłgoraju przyszło ponad 2 tysiące. Oni są wspaniali. Nawet jak nie idzie, wspierają nas, żegnają brawami. Dla nich warto grać, warto zostawiać pot na boisku. Z Ireneuszem Zarczukiem w Wieliczce rozmawiał Grzegorz Saj
|