Marek Sadowski: Łada się w tej lidze nikogo nie boi15.08.2007, 22:19 - dodał Flower
Trener Łady Marek Sadowski był rozpromieniony po ostatnim gwizdku sędziego w Wieliczce. Chwalił swoich piłkarzy za rozsądną grę i obiecywał kolejne dobre mecze Łady. - Gratulacje zwycięstwa. Chyba nie spodziewał się Pan, że zdobędziecie w Wieliczce trzy punkty? - Jadąc do Wieliczki wierzyłem w zwycięstwo, choć po tym, co kilka dni temu przeżyłem w meczu z Sandecją, nie chciałem o tym głośno mówić. W tamtym meczu graliśmy pięknie, mieliśmy trzy 100% sytuacje, a to goście wygrali. Dziś odebraliśmy to, co straciliśmy w niedzielę. Łada się w tej lidze nikogo nie boi, mamy mocny skład. Brakowało w dzisiejszym meczu Grześka Poleszaka, a wtedy siła ognia Łady byłaby jeszcze większa. Mam nadzieję, że na spotkanie z Górnikiem Łęczna będzie on do mojej dyspozycji. - Kontuzja Irka Zarczuka skomplikowała Panu trochę sytuację w tym meczu. - Owszem, Irka brakowało od początku, bo na co go stać pokazał w końcówce meczu, ale jeszcze bardziej brakuje mi Fokina. Liczę, że we wrześniu nasz dotychczasowy podstawowy bramkarz dołączy do zespołu. - Jak Pan ocenia postawę Marka Bihuna? - To jest młody chłopak, pierwszy raz gra w III lidze, jest trochę stremowany. Ma jednak spore umiejętności i wielką wiedzę dotycząca fachu bramkarza. Liczę, że po powrocie Fokina będzie między nimi ciekawa rywalizacja. - W czasie meczu zgłaszał Pan sporo uwag do pracy sędziego. - Arbiter nabierał się na zagrania zawodników Górnika. Po każdym niemal kontakcie z naszym piłkarzem padali oni na murawę jak nieżywi, by za chwilę wstawać i grać na pełnych obrotach. Uważam też, że nie powinno być rzutu karnego dla Górnika, bo za taki faul należy się wolny pośredni. W drugiej połowie sędzia był bardziej obiektywny, dostrzegał także nieczyste zagrania zawodników gospodarzy, więc można powiedzieć, że wyszło na remis, choć po pierwszej połowie mieliśmy w żółtych kartkach przewagę 4:0, co nie jest powodem do chluby. - Czym różni się gra w IV lidze, gdzie Łada dotychczas występowała od tej na obecnym poziomie rozgrywek? - Przede wszystkim muszę moich zawodników uczyć gry w obronie. Dotychczas, grając w V czy IV lidze atakowaliśmy przeciwników, prowadziliśmy grę. Teraz trzeba się też bronić. Mamy gierki treningowe pod tym kątem. Niestety, tylko raz w tygodniu możemy korzystać z głównej płyty stadionu w Biłgoraju i to bardzo utrudnia pracę nad nowymi rozwiązaniami taktycznymi. - Jakie cele stawia Pan przed sobą i przed zespołem? - Walczyć i zwyciężać. Uważam, że jesteśmy w stanie powalczyć o grę w nowej II lidze. - Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnych meczach. - Dziękuję ślicznie i zapraszam naszych kibiców na kolejne spotkania przy Targowej. Z Markiem Sadowskim w Wieliczce rozmawiał Grzegorz Saj
|