Archiwum newsĂłw 13.03.2004-10.11.2008

Po co ten awans?

18.07.2007, 18:49 - dodał Administrator
Rozmowa redaktora Marka Sztochela ze Siergiejem Sawczukiem.

W różnego rodzaju plebiscytach i rankingach przegrywasz ostatnio tylko z klubowym kolegą Ireneuszem Zarczukiem. Nawet sam Irek po ogłoszeniu wyników plebiscytu ''Kroniki Tygodnia'' przyznał, że spodziewał się Twego zwycięstwa w kategorii Piłkarz Roku 2006. Nie czujesz się niedoceniany?
- Nie, bo drugie miejsce także jest dobre. Dołożę starań, żeby zostać Piłkarzem Roku 2007. Irek jest moim przyjacielem i cieszę się z tego, że w końcu został doceniony.

Gdybyś był napastnikiem, o wygraną byłoby łatwiej.
- Napastnicy rzucają się w oczy. Obrońcy mają inną, mniej widowiskową rolę na boisku. Nawet jak grają dobrze, to nie zawsze jest to doceniane. Taki jest futbol.

Bramkarz Nikołaj Fokin wiele zawdzięcza Tobie i pozostałym obrońcom. Rzadko puszczał gole, ale tak naprawdę, to niewiele miał do roboty.
- Rzeczywiście mało miał strzałów do bronienia. Ale obronił trzy rzuty karne w sezonie. To chyba dobrze o nim świadczy. Jest dobrym bramkarzem, ma spory talent. Jeśli byłby odpowiednio prowadzony pod względem szkoleniowym, to już dziś grałby w lidze wyższej.

Ale obrońcy też mają wdzięczność do ''Koli'', bo chyba grało wam się pewniej, mając za plecami dobrego bramkarza.
- Oczywiście, że gra się lepiej, spokojniej, jeśli z tyłu ma się kogoś, kto potrafi wyjść obronną ręką z sytuacji sam na sam z napastnikiem, kto potrafi rozegrać piłkę od tyłu z obroną, kto potrafi wybić piłkę daleko. Tomek Kyć też nie był złym bramkarzem, tylko chyba trener nie widział go w składzie.

W rundzie jesiennej Twoim partnerem na środku obrony był Artur Kukiełka, wiosną - Patryk Grzegorczyk. Z kim Ci się grało lepiej?
- Nie miało dla mnie znaczenia, kto gra obok mnie. Obaj są zawodnikami, prezentującymi podobne, dość wysokie umiejętności. Artur doznał kontuzji w meczu kontrolnym z Lewartem Lubartów. Patryk wskoczył na jego pozycję. ''Kukieł'' miał kłopoty z odzyskaniem miejsca w składzie, bo w trakcie rundy wiosennej znów przytrafił mu się jakiś uraz. Ciężko mu było wskoczyć do składu także dlatego, że nieźle nam szło z Patrykiem. Jednakże rywalizacja o miejsce na środku obrony była między nami trzema. Nie byłem pewien, że akurat to ja będę grał w wyjściowej jedenastce.

Od początku wierzyłeś w awans do III ligi? W grę wchodziła jeszcze sprawa Górnika Łęczna.
- Nie miałem wątpliwości, że awansujemy. Drużynę stać było na drugie miejsce. Nieźle radziliśmy sobie i w obronie, i w ataku. A jeśli chodzi o Górnika, to byłem przekonany, że zostanie zdegradowany. I tak się stało.

Czy podoba Ci się reforma rozgrywek?
- Jeśli nie zajmiemy minimum ósmego miejsca, to będziemy grać w nowej III lidze, ale tak naprawdę to będzie IV liga. Więc nie wiem, po co awansowaliśmy? Żeby pograć w III lidze tylko przez sezon? Reforma na pewno przyniesie wiele korzyści polskiej piłce. Stara III liga, czyli nowa II, będzie złożona z dwóch, a nie z czterech grup. Podobnie w starej IV lidze, a nowej III, zostanie tylko połowa drużyn. Poziom rozgrywek będzie wyższy. W każdej lidze będą rywalizować same mocne ekipy.

Nie wierzysz, że uda wam się zająć miejsce zapewniające utrzymanie, czyli ''awans'' do II ligi?
- Wierzę, ale jestem realistą. Będzie ciężko. Musimy po trzy punkty ''kasować'' w każdym meczu na własnym boisku. Wiadomo, jak się gra na wyjeździe. Nawet remis będzie dobrym wynikiem. Nie chcę jednak typować, które miejsce zajmiemy. Mogę przewidywać dopiero po zakończeniu rundy jesiennej.

Autor: Marek Sztochel
Źródło: Kronika Tygodnia

[wróć do newsów]


Info

Skomentuj newsa na forum

Powered by PsNews