Sebastian Marzec: O jedną więcej niż Łada25.05.2007, 18:05 - dodał Administrator
Takie ciezko wymęczone zwycięstwo jak z Janowianką pomaga mentalnie przed, jak to mówi trener Stopa, meczem sezonu z Ładą?- Na pewno pomaga. Tym bardziej, że kontynuujemy serię zwycięstw. Niektóre spotkania wygrywamy tylko jedną bramką, ale nie musimy się bać Łady. To na pewno będzie mecz sezonu. A czy o wszystko? Zobaczymy, bo jeszcze później mamy sporo ciężkich spotkań. Przed startem rundy rewanżowej byłeś kuszony zarówno przez Ładę, jak i Stal. Dlaczego wybrałeś Poniatową? - Byłem w Biłgoraju, zagrałem w gierce wewnętrznej i spotkałem się z kierownictwem klubu. Niby ustaliłem szczegóły, ale szukałem mieszkania i obiecano mi je w Biłgoraju. Siedziałem i czekałem na telefon w tej sprawie, ale zadzwonił prezes Stali. Był bardziej konkretny i przewyższył ofertą propozycję Łady. Nie wiem, co było prawdziwą przyczyną tego, że nie zadzwoniono do mnie z Biłgoraja, ale na razie nie żałuję. W końcu jesteśmy wyżej w tabeli. Dlaczego w ogóle zdecydowałeś się na powrót na Lubelszczyznę? - W ogóle jestem wychowankiem Wisły Kraków i pochodzę z Krakowa. W 2002r. służyłem w wojsku w Dęblinie. Potem grałem w Mlekovicie w trzeciej lidze, a następnie w Garbarni Kraków. Z przyczyn rodzinnych chcieliśmy z żoną wyjechać z Krakowa. Szukaliśmy mieszkania i postanowiliśmy wrócić na Lubelszczyznę. Byłeś na sobotnim spotkaniu Lublinianki z Ładą. Jak ci się podoba Łada? - Do tego spotkania wydawało się, że Łada gra bardzo dobrą piłkę. I w pierwszej połowie grała nieźle, ale w drugiej widać było, że da się ich pokonać. Mamy niezłą drużyną, ale też sporo zależy od podejścia. Ze słabymi przeciwnikami człowiek chce się mobilizować, ale jest ciężko. Dlatego wygrywamy tylko jedną bramką, ale wygrywamy i o grze niedługo nikt nie będzie pamiętał. W meczu przeciw Ładzie nie będziemy mieli problemów z mobilizacją. Pewnie sporo byście dali, żeby być o tę jedną bramkę lepsi od Łady? - Właśnie. Piłka na tym polega, żeby być o tę jedną bramką lepszym od przeciwnika. Na razie nam to się to udaje i liczymy, że w Biłgoraju będzie podobnie. Rozmawiał: Piotr Michałowski. Źródło: Lubelski Sport Express.
|